<title_newspaper="Zielony Sztandar"> 
<title_article="Witaj nowe ycie>
<author_1=Jzef Nieko>
<author_2=>
<language=pl>
<style=press>
<year="1953">
<month="04">
<date=1953-04-05>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
W cigu dugich dziesitkw lat ziemia spod stp nam uciekaa, a niektrzy najspokojniej w wiecie hodowali starym, strupieszaym tradycjom.
Ojcowie nasi gospodarowali na kilkunastu, a nawet na kilkudziesiciu morgach, my za na kilku lub co najwyej na kilkunastu, a ju nasze dzieci dziedziczyy w najlepszym razie po par mrg, a najczciej staway si bezrobotnymi chaupnikami i wyrobnikami, kandydatami na dworskich fornali.
A c my na to?
Nie sigajmy do przykadw z dawniejszej przeszoci. Przypomnijmy sobie prawie e dzie wczorajszy. Ten dzie i te wszystkie dni, w ktre tysice chopw niemal na kolanach czogao si, by oszustwo odnosi do godnoci cudu. W jednym roku ulegali cudownemu mruganiu obrazw, a zaraz w nastpnym roku yli pod urokiem cudownie odnawiajcych si obrazw. Jednym sowem, by to masowy obd, ktry obliczony by na czyj poytek, ale na nasz szkod. Obliczony by na poytek tych wszystkich, w interesie ktrych ley wanie bezwolno, niewolnicza postawa i gotowo do brania cigw z rk swoich ciemicw.
A c robilimy w dugie wieczory zimowe oraz w niedziele i wita wolne od pracy. Czy wielu zastanawiao si nad odnajdywaniem drg wiodcych do prawdziwej odnowy ycia? Nad tym co i jak byo  co i jak jest i jak by powinno? Ale c znowu? Byli tacy co wszystek wolny czas powicali na bajdurzenia o mrugajcych i cudownie odnawiajcych si obrazach; albo te pocigali z butelki i zorzeczyli wszelkiemu nowinkarstwu, zakcajcemu zaciszno i spokj" naszej wsi. Irytowao ich to, e id apele, aby swoje sprawy ludowe bra we wasne rce, bymy wedle wasnego rozumu sprawiedliwo spoeczn ustanawiali.
<support=paper>
<status=1_obieg>
<period=tygodnik>
<date=1953-04-05>
<month="04">
<year="1953">
<style=press>
<language=pl>
<author_2=>
<author_1= Jzef Nieko>
<title_article=" Witaj nowe ycie>
<title_newspaper="Zielony Sztandar">

	

